|
Toruń bez makijażu. Taki jaki jest: gotycki, zakorkowany, młody. A może inny?
piątek, 23 października 2009
środa, 14 października 2009
Skarpa
Niedawno podawałem linkę do blogu Wojtka Giedrysa, który kapitalnie pisze o toruńskich mieszkaniach i całej otoczce z tym związanym. Taka mała uwaga na marginesie. Byłem dziś na mojej rodzinnej Skarpie. Blokowisko budowane na początku lat 80. Mniejsza z tym. Popatrzyłem na to, jak kiedyś budowano bloki - te które krytykuje się na każdym kroku. Że z betonowych płyt, że szarobure, że za 10 lat zostanie z nich pył, proch i nic więcej. Nie wiem, nie znam się. Ale ilość wolnego miejsca między blokami jest z dzisiejszej perspektywy ogromna. Jeden plac zabaw przy Wyszyńskiego zajmuje obszar, na którym dziś pewnie postawiono by blok z czterema klatkami schodowymi. Obok boisko - byłoby miejsce na jeszcze jeden. I tak na całym osiedlu. Niby przeżytek, ale miły. Kiedyś nie budowano z myślą o tym, by postawić jak najwięcej. Może i i dobrze.
czwartek, 27 sierpnia 2009
Uwaga, reklama
Tak, zareklamuję. Polecam przefajny, ironiczny i naprawdę sensowny blog Wojtka Giedrysa. Szczególnie historię o toruńskich mieszkaniach :) Czekam na ciąg dalszy. I więcej zdjęć ;)
niedziela, 05 kwietnia 2009
Stadion jak z bajki
Niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego miasto tak fatalnie rozgrywa PR-owo sprawę stadionu żużlowego. Nowiutki, elegancki, naprawdę ładny i funkcjonalny. Ale traktowany jak niechlubna tajemnica rodzinna. Magistrat ani się nim zbytnio nie chwali, ani nie pokazuje. Po prostu jest sobie gdzieś jakiś stadion. Jeden z wielu w naszym mieście. Przecież nowych obiektów za 100 mln zł mamy w Toruniu mnóstwo. Więc po co pokazywać jeszcze jeden. Byłem, zobaczyłem na własne oczy. Zapraszam 3 maja na pierwszy mecz ligi żużlowej. Niekoniecznie dla samych sportowych emocji. Choćby po to, żeby zobaczyć, że sport można oglądać w naprawdę znakomitych warunkach.
wtorek, 23 grudnia 2008
Warszawa, Toruń, część druga
Na www.torun.gazeta.pl prawdziwe wrzenie, bo koalicja warszawska broni się przed moimi zarzutami, że Warszawa wcale nie jest najlepszym miejscem do życia na ziemi :) To efekt tekstu w Świątku Piątku, na podstawie komentarzy na blogu do notki i porównaniu Warszawy i Torunia. Stolica się odezwała. I dobrze. Niedawno rozmawiałem ze znajomym z Warszawy, wyprowadził się pod Poznań. Powiedział, że miał już dość tego, że do domu wracał 1,5 godz. A wcale nie mieszka pod miastem. Dużo trzeba mieć cierpliwości, żeby jeździć po stolicy. Chociaż po Toruniu - polecam ul. Kościuszki w szczycie - też.
piątek, 05 grudnia 2008
Prezydent
<a href="http://miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,6027285,Jak_Prezydent_Zaleski_podsumowuje_siebie.html"> Prezydent Torunia ocenia swoje dwa lata</a>. Jakie były w mojej subiektywnej ocenie? Pod względem sportowym <a href="http://miasta.gazeta.pl/torun/1,48723,5979853,Rzekanowski__Sport___Zaleski_na_trampolinie.html"> już napisałem wcześniej</a>. Ale uwag zebrało się więcej. Kiedy rozmawia się z torunianami, są zadowoleni z prezydenta. Maksymalnie zadowoleni. Bo jeśli spojrzeć na Toruń, można zobaczyć wielki plac budowy (szczególnie zachodnia część miasta), remontów dróg i ulic (wiwat korki), coraz więcej policjantów i strażników miejskich (szkoda, że tylko na Starówce, a nie np. w pięknym, a zaniedbanym parku przy ul. Waryńskiego). Oczywiście, że nie na wszystko ma bezpośredni wpływ Zaleski, ale ludzie generalnie nie patrzą zbyt wnikliwie co jest czyją zasługą. Liczy się efekt. Jeśli Toruń się rozwija - to dla ludzi zasługa prezydenta. Niedawno usłyszałem anegdotę związaną z otwarciem nowego, całkiem zresztą ładnie wkomponowanego hotelu 1231. Facet A: - Miasto się nam rozwija, niedługo będzie 5-gwiazdkowiec. W tym momencie facet B: - No, Zaleski wie, jak przyciągnąć inwestorów. Jakoś nie wierzę w to, że hotelarze walą do Torunia drzwiami i oknami, bo prezydent wita ich z szeroko otwartymi ramionami. To raczej kwestia kalkulacji (taniej można zrobić coś ciekawego niż w Poznaniu czy Warszawie) i lokalizacji (a ją torunianie powinni coraz bardziej doceniać, nad morze można dojechać w 1,5 godz.). Niedawno w "Gazecie" ktoś ładnie określił Zaleskiego mistrzem socjotechniki. Coś w tym jest.
czwartek, 04 grudnia 2008
Miasto a MZK
Jestem zażenowany zamieszaniem, jakie powstało przy okazji akcji "Gazety", która opisała, jak kuriozalnie funkcjonuje Miejski Zakład Komunikacji. Autobusami nie jeżdżę. Wolę samochód (częściej) lub nogi (rzadziej). Traumatycznych historii z MZK więc nie mam poza tym, jak paru małolatów raczyło pół pojazdu dźwiękiem hiphopowych hitów prosto z komórki. Ale to, jak wielki był odzew niezadowolonych z MZK pasażerów - polecam www.torun.gazeta.pl - nie jest przypadkiem. Ludzie mają dość: spóźniających się autobusów, syfu w środku, kierowców zamykających drzwi przed nosem wchodzących ludzi. Więc z łaski swojej niech kierownictwo MZK nie twierdzi, że w rzeczywistości jest cudnie. Za dużo głosów krytyki.
piątek, 28 listopada 2008
Toruń w Dzień Dobry TVN
Zwalczyłem w piątkowy poranek wielką chęć, by jednak nie wstawać o godz. 8 i w towarzystwie automatu do kawy obejrzałem telewizję śniadaniową w postaci Dzień Dobry TVN. Nie dlatego, że lubię koniecznie raczyć się z rana żartami Marcina Prokopa, miały być łączenia z Toruniem. I były. Co obejrzał ktoś w Suwałkach akurat przeżuwający bułkę z serem w ramach śniadania? 1. Trochę pustą Starówkę. Aj, wyglądał Toruń jak jakieś wymarłe miasteczko w Teksasie. Jest taki serial amerykański Deadwood, Dziki Zachód oddany dość realistycznie. Sceny podobne :) Pusto na ulicach, gdzieś tam przejdzie od czasu do czasu jakiś człowiek. Cóż, zimno i chyba zbyt wcześnie, żeby na Szerokiej spodziewać się tłumów. 2. Toruniankę uciekającą przed Jacykowem. Choć w końcu dała się złapać, by usłyszeć, że jej lakierki nieźle pasują do koronkowych rajstop. Zobaczyć minę niewinnej dziewuszki, którą złapał z rana pseudokreator mody - bezcenne. 3. Prezydent Zaleski. Nie wiem, czy nauczył się odpowiedzi na wywiad o 8.30 na pamięć, ale tak to wyglądało. Co nie oznacza zarzutu. Akurat Zaleski w tym programie wypadł naprawdę dobrze. Pewnie, zdecydowanie, ciekawie, z dystansem. Po prostu - telewizyjnie. PS. Obrazek dnia: wywiad z kosmetyczką tuż pod pomnikiem Kopernika. I w tle siwowłosy pan w szarej kurtce. Mistrzostwo. Najpierw - bohater drugiego planu koniecznie ustawiający się (mimo sprytnych zabiegów kamerzysty) tak, by być w tle rozmowy. Kiedy operator (chyba zirytowany) zbliżył się do głównych postaci wywiadu, nasz szarokurtkowiec zrobił dzielnie trzy kroki do przodu, byle było go widać. Jedno jest pewne, kamery się nie bał :)
poniedziałek, 07 stycznia 2008
Krzyżak to Niemiec. A Niemiec jest zły
Czytam tekst Zbigniewa Nawrockiego, byłego miejskiego konsewatora zabytków o tym, że postawienie w Toruniu pomnika Krzyżakom to kpina . Czytam, czytam i pojąć nie mogę argumentacji. Jest mniej więcej taka: każdy Krzyżak to zły Krzyżak. Każdy Krzyżak to Niemiec. A Niemiec jest z gruntu zły. I nie będzie miał pomnika w pięknym, polskim Toruniu. I basta! Bzdura, nonsens i myślenie małego formatu. Po pierwsze: naprawdę wiele zawdzięczamy w tym mieście Krzyżakom. Bez nich - niezależnie od kontekstu historycznego - Torunia by nie było w takiej formie, w jakiej jest teraz. Po drugie: nauczmy się promocyjnie wykorzystywać przeszłość. A nie patrzmy na życie schematami. Równie dobrze zburzmy zamek. Też krzyżacki. Więc zły.
poniedziałek, 17 grudnia 2007
Ładne wypiera brzydkie
Jak tylko mam jakąś wolną chwilę czasu, odwiedzam basen przy ul. Hallera niesłusznie zwany aguaparkiem. Ale mniejsza z tym. Ciekawa jest scenka sprzed kilku dni. Szatnia, zamieszanie. Mnóstwo dzieciaków, młodzieży. Zaczynają się umawiać - kto z kim wraca na Rubinkowo, na Wrzosy itd. Okazuje się, że nikt nie jest z lewej strony Wisły. Ale opłaca im się jechać na teoretycznie dalekie Stawki zamiast na basen przy ul. Kościuszki, bo na Hallera wszystko jest jakby lepsze: szafki zamykane, basen wypucowany. Miód, cud i orzeszki. I to powinno dawać od myślenia tym, którzy myślą, że jakieś doraźne remonty mogą zastąpić budowę nowych, ładnych obiektów - basenów, stadionów, szkół itp. |
Archiwum
O autorze
|